Strasznie, ale to ogromnie jestem przepełniona radością spowodowaną tym, że ktoś tu w ogóle wszedł, nawet przeczytał poprzednie wpisy i nawet dał mi znaka, że to dobra droga, żebym pisała o swoich przygodach. No to - słowo się rzekło - piszę z niemałą przyjemnością dalej! Okazja czyni podróżnika - to już wiecie. Ale chyba jeszcze nie zdołałam wspomnieć o tym, że przypadek często wiedzie przez najpiękniejsze szlaki. I ciekawość, zdecydowanie ciekawość! Tamtego dnia byłam jak zwykle w laboratorium, jednak dręczyła mnie odrobinę jedna myśl - kilka dni wcześniej pani profesor zaproponowała mi, że po pracy może podrzucić mnie do pobliskiego "cable car", czyli potocznie mówiąc kolejki linowej, która wywiezie mnie na szczyt Góry Karmel, skąd jest cudowny widok. Ja oczywiście uwielbiam jak pelikan łykać takie rewelacje jak "piękny widok", "szczyt góry", "punkt widokowy" itd, więc w pierwszej chwili rozentuzjazmowana zgodziłam się bez namysłu. I d...
Okazja czyni... podróżnika! Czyli moje małe turystyczne przygody i jak do nich w ogóle doszło